Serwisy Medforum

Reklama

Forum: Padaczka

(4)

Stany napadowe padaczkowe i niepadaczkowe, epilepsja.

Temat: Życie z chorym na padaczkę (280)

  • 09.02.2011 11:37:30

    Jestem od kilkunastu lat żoną chorego na epilepsję. Wiedziałam od poczatku o jego chorobie, ataki zdażają się kilka razy w roku. Mąż prowadzi "normalne" zycie, prowadzi auto. Mamy dwójkę dzieci. Na poczatku naszego małżeństwa niewiele myślałam o chorobie, ale dziś właściwie te mysli nie odstepują mnie na krok. Biorę na siebie wiekszość obowiązków związanych z dziećmi i domem, chyba ze strachu że nie poradziłabym sobie z poczuciem winy gdyby np podczas jazdy samochodem stracił przytomność... i cos stałoby się dzieciom.

    Właściwie... żyję w nieustannym strachu i niepokoju który sięga zenitu po ataku. Przestaję radzić sobie z tymi emocjami. Bardzo kocham męża... ale niewiem jak długo dam radę tak żyć... Może ktoś zechciałby podzielic się ze mną swoimi dościadczeniami...

  • 14.02.2011 23:01:13

    Moim zdaniem po pierwsze nie powinnien prowadzić auta. Leki tumanią i człowiek ma opóźnione reakcje. Tylko nie każdy jest na tyle mądry, aby to przyznać. Dla niektórych własne ego jest ważniejsze od racjonalnego myślenia Po drugie trzeba nie mieć wyobraźni, że może, kiedyś dojść do wypadku a może. Ja jeżdżę często jako pasażer i nieraz miałam atak w trakcie jazdy.

    Powinnien się leczyć. Systematycznie o stałych porach przyjmować leki. Jak te nie pomagają lekarz wprowadza inne. Ja dużego ataku nie mam od 5 lat.

    Wiem, że jest ci ciężko. W najgorszym przypadku patrz na siebie i dzieci a nie na niego.

    Pozdrawiam

  • 14.02.2011 23:01:51
    Treść zablokowana przez moderatora
  • 15.02.2011 11:18:31

    Ja też często jeżdżę jako pasażer i jeszcze nigdy nie miałem ataku w czasie jazdy.

    Co do czasu reakcji, to mam dobry, biorę tylko jedne lek, i zamierzam w tym roku ubiegać się o prawko.



    Ataków nie mam od kilku lat.



    I nie zgadzam się z opinią, że żaden epileptyk nie może prowadzić samochodu.

    A tym bardziej, że "własne ego" jest ważniejsze, od rozsądku.



    Co prawda jak ktoś ma ataki częste, to nie powinien jeździć samochodem.





    Ps.

    Dużego ataku nie miałem od 18lat.



    I



    Jeszcze jedno, jak by epileptycy byli tak spowolnieni i tak nie mogli by prowadzić samochodu, to 18 Krajów UE nie pozwoliło by im prowadzić samochodu.

    A jednak wykonali dyrektywy 2009/112/WE i 2009/113/WE i pozwolili na jazdę takim osobom, a następne kraje mają ją wykonać w tym Polska.

    Prawdopodobnie do końca pierwszego kwartału 2011rou.



    Oczywiście przyjmującym leki przeciw padaczkowe, jak i tym co odstawili leczenie.



    I to ktoś mądrzejszy opracował dyrektywę jak i przepisy.

    Ja nie jestem lepszy ani od specjalistów UE(agencji do spraw epi), ani od MZ(Ministerstwa Zdrowa)



    marco999

  • Początkująca
    Zalogowani użytkownicy mają możliwość budowania własnego statusu na forach grupy Medforum.
    Po napisaniu odpowiedniej ilości postów przy avatarze pojawi się odpowiedni status.
      Początkujący/ca - mniej niż 100 postów
      Wtajemniczony/na - pomiędzy 101 a 300 postów
      Forumowicz/ka - pomiędzy 301 a 1200 postów
      Komentator/ka - pomiędzy 1201 a 3600 postów
      Lider/ka opinii - pomiędzy 3601 a 6000 postów
      VIP - więcej niż 6001 postów
    28.02.2011 17:14:11

    Witam,moim zdaniem prowadzenie samochodu z epi to kompletny brak odpowiedzialnosci,nie tylko za siebie ale i za innych.Sama jestem epileptyczka i moim marzeniem byloby prowadzenie auta,mam ataki skroniowe a duzy jedyny do tej pory mialam przed 10 laty,a jednak nie usiade za kierownica,bo nie moge sobie wyobrazic bym spowodowala wypadek,mozna oczywiscie wytlumaczyc potem bezposrednia wine ponosi epi,ale ci ktorzy choruja maja ja w sobie i moga byc jej szefami w jakims stopniu chociazby.Potepiam

  • 02.03.2011 19:28:04

    To znaczy, że jesteś lepsza od specjalistów, którzy pracowali przy tworzeniu tych przepisów.

    Z strony komisji europejskiej i polskiego MZ.



    Ja nie jestem lepszy, i zgadzam się z tymi specjalistami.

  • Początkująca
    Zalogowani użytkownicy mają możliwość budowania własnego statusu na forach grupy Medforum.
    Po napisaniu odpowiedniej ilości postów przy avatarze pojawi się odpowiedni status.
      Początkujący/ca - mniej niż 100 postów
      Wtajemniczony/na - pomiędzy 101 a 300 postów
      Forumowicz/ka - pomiędzy 301 a 1200 postów
      Komentator/ka - pomiędzy 1201 a 3600 postów
      Lider/ka opinii - pomiędzy 3601 a 6000 postów
      VIP - więcej niż 6001 postów
    02.03.2011 22:30:59

    Nie uwazam sie za lepsza od jakichkolwiek specjalistow,ciekawa jestem czy ktorys z nich mial choc jeden atak epi,ja mialam ich juz wiele i kazdego z nich nie pamietam,wiem o nich od swiadkow.Epi skroniowa akurat jest moze skomplikowana forma padaczki,ale ataki nie wygladaja groznie,a ja nie wiem co podczas nich robie bo trace swiadomosc,czy odpowiedzialnym bylo by prowadzenie auta bo zezwalaja na to przepisy.Padaczka jest choroba nieprzewidywalna,nawet aury sa forma pro-ataku.W samochodach sa miejsca dla pasazerow i tez sa bardzo wygodne,a wysoko postawieni specjalisci w UE i MZ,maja zazwyczaj szoferow.

  • 03.03.2011 08:57:11

    Mi nie chodzi o to aby dawać prawo jazdy osobą, które mają jeden, dwa, trzy czy więcej ataków w roku.

    Ja jedynie zgadzam się z tym, że

    "prawo jazdy kategorii A, A1, B, B1, B+E, T, można wydawać prawo jazdy albo

    przedłużać okres jego ważności:



    w przypadku osoby przyjmującej leki przeciwpadaczkowe - po przedstawieniu opinii

    neurologicznej potwierdzającej brak napadów padaczkowych w ciągu ostatnich

    dwóch lat leczenia.".



    I tylko tyle.



    Dlaczego osoby które:



    Miały tylko jeden atak padaczki



    Miały ataku padaczki tylko w nocy i to np. kilka lat tamu



    W dzieciństwie miały jakiś tam incydent epi czy kilka ataków padaczki



    Na ściemniały na komisji wojskowej



    Czy od ostatniego ataku upłynęło kilka lat np. dwa, trzy, cztery, czy więcej, przy leczeniu farmakologicznym



    nie mogą mieć prawo jazdy nigdy?



    Tylko dla tego, że tej kwestii(przyznawanie prawa jazdy osobą chorym na padaczkę) nie regulowały przepisy?

    Przez asekuracyjną postawę lekarzy(bardzo duża odpowiedzialność zawodowa).



    A jak wspomniałem wcześniej w kilku krajach(9) UE te przepisy już funkcjonują od września 2010 i nie słyszałem o jakiejś dramatyczne zwiększonej liczbie wypadków przez osoby chore na padaczkę.

  • 10.03.2011 12:00:14

    Mój mąż również choruje na epilepsję jest trudno niby życie toczy się normalnie ale strach narasta,szczególnie u mnie a mąz się śmieje że nic mu nie będzie .Ale to ja jestem światkiem jego ataków i boję się że ta straszna chroba kiedys nam go zabierze a mamy dwójkę małych dzieci .Tak bardzo go kocham.

  • 10.03.2011 15:13:19
    Treść zablokowana przez moderatora

Zobacz inne dyskusje

  • ja dostalem pierwszego ataku 7 lat temu kiedy bylem w wojsku. odwiedzila mnie matka biologiczna...
    Forum: Padaczka
  • agatka82
    Witam! Proszę mi powiedzieć, czy ktoś z panstwa może próbował...
    Forum: Padaczka
  • psiara9
    Wątek: Leki
    Witajcie. Mam takie pytanie czy leki na padaczkę mogą mieć duży wpływ...
    Forum: Padaczka
  • na.ko
    Czy ktoś zapisał się / czeka na operację padaczki ?
    Forum: Padaczka
  • Polecamy

    http://static2.medforum.pl/cache/logos/kobieta_lekarz_diagnoza_shutterstock-W300H200.jpgFot. medforumPadaczka - fakty i mity
    Epilepsja znana była już w średniowieczu i od tamtych...
    Twoja sugestia