Szukam pomocy i wsparcia.U mojej Mamy (55l) po ponad 5 miesiącach poszukiwań zdiagnozowano neuroboreliozę. Leczono ją antybiotykami, w warunkach szpitalnych. Po 14 dniach wypisano ją do domu, ale musiała jeszcze dojeżdżać codziennie na kroplówki. W 4 dobie trafiła znów do szpitala z udarem niedokrwiennym mózgu. Lekarze mówią, że to całkiem świeża sprawa niezależna od boreliozy, ale z tego co się zorientowałam to taka zależność jest jak najbardziej możliwa.Nie chcę być mądrzejsza od lekarzy, ale nia daje mi to spokoju. Jestem załamana, bo Mama była zawsze bardzo aktywna zawodowo, miała piękne plany, mnóstwo podróżowali z Tatą, wróciła nawet na studia! (i świetnie Jej szło) . w szpitalu jeszcze jakoś się trzymam ale wracam do domu i całkiem się rozklejam, płaczę z bezsilności i strachu. Patrzę na Jej piękny uśmiech i wierzę, chcę wierzyć, że walczy, a my zrobimy wszystko żeby jej pomóc, ale trudno sobie z tym poradzić
co Cię nie zabije, uczyni Cię silniejszym
Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź


















