Witam
Wszystkim, którym się udało gratuluję niestety moja siostra nie miała tyle szczęścia tętniak pękł 10.01.12, 11.01. miała operację ponad 8 h ordynator po operacji powiedział nam że tętniak był olbrzymi, mózg został uszkodzony w większej części, ale mieliśmy nadzieję, Asia wybudziła się, samodzielnie oddychała, bełkotała coś bez ładu i składu, rozpoznała nawet naszą mamę... Niestety po operacji siostra miała cały czas bardzo wysoką gorączkę przez 19 dni i skurcze naczyniowe, początkowo przestała mówić, ale był z nią kontakt wzrokowy, wiem że nas rozumiała co mówimy zdążyłam ją za wszystko przeprosić... 23.01 siostra zapadła w śpiączkę... ciągle utrzymująca się gorączka, obrzęk mózgu i skurcze.. lek w jej przypadku nie działał. 30.01 po raz pierwszy zatrzymało się serce, lekarzom udało się ją uratować, znalazła się ponownie na OIT pod respiratorem i bez oznak życia... 01.02 kolejny raz zatrzymało się serce, ale udało się lekarzom przywrócić krążenie, niestety dnia 02.02 otrzymałam telefon ze szpitala z informacją że mózg mojej Asi nie żyje. Nie mogę tego zrozumieć i się pogodzić miała tylko 35 lat całe życie przed sobą

w czwartek pogrzeb ludzie dlaczego tak się dzieje, była dobrym człowiekiem, jeszcze dodała swoje organy pośmiertnie, zawsze jak tylko mogła oddawała krew wolała pomóc i dać komuś niż zagarnąć dla siebie... Tak bardzo ją kochamy, na szczęście nie miała dzieci... Jak sobie z tym poradzić??
Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź