16-latki to temat rzeka.... Szczególnie takie jak Twój syn. Rozumiem nie moc.
Jeśli chodzi o narkotyki - możesz być spokojna, wątpię żeby one za tym stały. Zresztą gdyby brał, łatwo było by to wyłapać: powiększone źrenice, ciągły śmiech, nieobecność, nadpobudliwość ruchowa, ale taka, że np. nie potrafił by ustać w miejscu. Stanowczo nie agresja - agresywny był by już bardziej po alkoholu, ale to jak rozumiem, można całkowicie wykluczyć.
Macie młodsze dziecko, może syn czuje się odsunięty na boczny tor. Sama napisałaś, ze wcześniej był na pierwszym miejscu i z racji rozpieszczania i z racji choroby. Traktując młodszego pogardliwie, daje Wam do zrozumienia, że to tamten jest ważniejszy dla Was
Zależeć mu napewno zależy : łatwo to stwierdzić, mając "napady agresji" hamuje się. To już dużo. To jest dla was punkt zaczepienia. Tym bardziej że uczy się dobrze i dba o psa - czyli ma poczucie odpowiedzialności
Psychoterapia, myślę, że raczej pogorszyła sprawę - bo on czuje się teraz jak wariat. W tym wieku, takie
porady są traktowane, jak atak na jego ja, że myślicie, że jest psycholem i najlepiej traktować go jak czuba. Przepraszam za słownictwo, ale dokładnie tak to nazywają i traktują. Więc skoro go tak potraktowaliście, to dlaczego ma zachowywać się inaczej.
Neurlog nie ma tu nic do tego - chłopak robi to z czystą premedytacją.
Myślę, że tak naprawdę czeka Cię praca od podstaw, pomału kroczkami. Nie możesz zakładać, ze od razu wszystko się ustabilizuje. Zacznij od tego, że pokażesz mu, że zrozumiałaś jego zachowanie i już rozumiesz wszystko. Niestety będzie Cię to kosztowało dużo cierpliwości, bo nie możesz mu pokazać, że nadal Cię to martwi i że Cię to boli. Zero łez - uśmiech na twarzy. Czy kiedykolwiek, gdy dostaje ataku spróbowałaś go poprostu przytulić? Jeśli chodzi o dorosłe sprawy - coś za coś - wyjdzie do 24 np. w sobotę, ale za to przez piątek, sobota spróbuje opanować się. Chce kieszonkowe - ok, ale najpierw pomoże Ci przygotować obiad - taka forma płatnej pomocy. Takie wspólne przygotowanie posiłku pozwoli Ci również, na rozluźnienie atmosfery, z czasem nawet może mu się to spodobać. Znów będzie robił coś razem z Tobą - może właśnie tego mu brakuje.
Nie znam całej sytuacji i relacji, nie stoję z boku i nie obserwuję, ale myślę, że nie jest to sytuacja bez wyjścia. Jeśli są jeszcze jakieś charakterystyczne zachowania napisz, może Cię nakieruje może to pomoże. To co napisałam Ci wyżej napisałam oczami nastolatka. Wiem o czym mówię, bo z takimi osobami miałam do czynienia dość często i wiem, ze nie ma nic gorszego niż nadawanie na różnych falach rodziców i dzieci. Niestety uważam również, że większość dzisiejszych psychologów nic nie wie o dzisiejszej młodzieży i próbuje wszystko na siłę - tak jak sama napisałaś nic się z tego nie wynosi.
Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź, łącznie oddano 1 głos
Oddano 1 głos