Witam,
Od kilku dni przezywamy rodzinną tragedie.. Mój Tata dostał bardzo poważnego wylewu... na początku leżał na oddziale neurologi( stwierdzono wylew lewostronny)i, lecz w nocy Jego stan znacznie się pogorszył i lekarze zadecydowali, że przewiozą Go na OIOM!! Stan Taty jest bardzo ciężki

Został wprowadzony w śpiączkę farmakologiczna i już trzecią dobę jest nieprzytomny.! nie może sam oddychać, lekarze nie potrafią na razie podjąć żadnej konkretnej decyzji... twierdzą ze nie ma możliwości by krew w mózgu samoistnie się wchłonęła i operacji również nie biorą pod uwagę.. nie dają nam nadziei by Tata z tego wyszedł...!! W śpiączce chcą Go trzymać ok. tygodnia.. a co później?!!
Nie potrafię sobie z tym poradzić i wszystko mi chodzi po głowie.. Tylko Cud się może wydarzyć i sprawić by mój Tata "wrócił do zdrowia"... staram się nie tracić nadziei i być z Rodziną! Najgorsze jest to, że z dość często się sprzeczaliśmy i nie potrafiliśmy znaleźć wspólnego języka!

a teraz w "tej sytuacji" nie mogę się pozbierać i czuje ze jest ze mną coraz to gorzej... Miłość docenia się w tedy gdy można ja nagle stracić!!




To życie jest naprawdę niesprawiedliwe! Gdybym mogła oddać Choć połowę swojego życia dla Taty, zrobiłabym to bez wahania!!
Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź, łącznie oddano 1 głos
Oddano 1 głos