Mi nie chodzi o to aby dawać prawo jazdy osobą, które mają jeden, dwa, trzy czy więcej ataków w roku.
Ja jedynie zgadzam się z tym, że
"prawo jazdy kategorii A, A1, B, B1, B+E, T, można wydawać prawo jazdy albo
przedłużać okres jego ważności:
w przypadku osoby przyjmującej leki przeciwpadaczkowe - po przedstawieniu opinii
neurologicznej potwierdzającej brak napadów padaczkowych w ciągu ostatnich
dwóch lat leczenia.".
I tylko tyle.
Dlaczego osoby które:
Miały tylko jeden atak padaczki
Miały ataku padaczki tylko w nocy i to np. kilka lat tamu
W dzieciństwie miały jakiś tam incydent epi czy kilka ataków padaczki
Na ściemniały na komisji wojskowej
Czy od ostatniego ataku upłynęło kilka lat np. dwa, trzy, cztery, czy więcej, przy leczeniu farmakologicznym
nie mogą mieć prawo jazdy nigdy?
Tylko dla tego, że tej kwestii(przyznawanie prawa jazdy osobą chorym na padaczkę) nie regulowały przepisy?
Przez asekuracyjną postawę lekarzy(bardzo duża odpowiedzialność zawodowa).
A jak wspomniałem wcześniej w kilku krajach(9) UE te przepisy już funkcjonują od września 2010 i nie słyszałem o jakiejś dramatyczne zwiększonej liczbie wypadków przez osoby chore na padaczkę.
Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź