A chyba na tym etapie dałoby się choć spróbować wkroczyć z lekami...
Mam zawsze była apodyktyczna, zawsze wszystkim dyrygowała i miała rację... Dziś to zostało, ale w zasadzie - tylko z nazwy... - bo już ani świadomość pełnej, ani racji... tylko jak ją przekonać, że my się o nią martwimy i chcemy pomóc...
może macie jakieś doświadczenie w tym temacie... Lekarz neurolog zapytany przez mnie o to powiedział, że na siłę nic nie zwojujemy...
Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź, łącznie oddano 1 głos
Oddano 1 głos

















