Serwisy Medforum

Reklama

Forum: Neurologia - forum dla rodziny i pacjenta

(4)

Temat: TĘTNIAK MÓZGU (2577)

  • 22.08.2007 12:29:00

    mój znajomy niedawno dowiedział sie że mam niewielkiego tętniaka. Lekarze powiedzieli że jest spora szansa że sam sie wchłonie. Mam w związku z tym pytanie czy są jakieś sposoby aby zwiekszyć prawdopodobieństwo samowchłonięcia tętniaka. Jeżeli tak to jakie? I co jeżeli zacznie rosnąć Na czym polega leczenie i jakie są zagrożenia związane z tętniakiem. Prosze pomóżcie

    Ostatnia edycja: 22.08.2007 12:29:00
  • 22.01.2008 10:25:00

    tętniak mózgu może być bardzo niebezpieczny. moze dojsc do wylewu a po tym może wystapic mnostwo powiklan: spiaczka, wydoglowie, nawet sepsa. ale w Twoim przypadku, jak opisales wszystko jest na najlepszej drodze do znikniecia tętniaka. najlepsze rady na prawidłowe jego wchłonięcie? MINIMALNA ILOSC STRESU. podniesione cisnienie jest przyjacielem pekniec. nie dopuscic do nadcisnienia! najlepiej w miare spokojnie zyc, rowniez picie alkoholu podnosi cisnienie. branie tabletek na bol glowy zaglusza bol, lecz pozwala tetniakowi dzialac. chociaz zalezy jaki to tetniak. kazdy indywidualnie powinien byc przebadany przez lekarza. zyczę Tobie szybkiego wchloniecia tego paskudztwa. jestes w dobrym polozeniu. i glebiokiego wdechu kazdego ranka. swiezego powietrza i usmiechu;] pozdrawiam cieplo.

    Ostatnia edycja: 22.01.2008 10:25:00
  • 06.06.2008 12:22:00

    Ja miałam tetniaka mózgu. Wykryto go u mnie gdy miałam 21 lat i pękł powodując wylew podpajęczynówkowy. Poddano mnie operacji zaklipsowania tetniaka.


    Przeszłam przez piekło. W nagorszych snach nie potrafiłam sobie wyobrazić jak potrafi boleć głowa aż do tego momentu gdy pekł tętniak. Poźniej szpital, jeden, drugi, tysiące badań i to jedno nagorsze, arteriografia mozgu- chciałam umrzeć tak bolało, jakby mi ktoś mózg w środku podpalił. No i operacja. Trwała 4 godziny. Potem pobyt w szpitalu i powrót do domu, w którym czekał na mnie mąż i 9 miesięczna córeczka. Gdyby nie oni to umarłabym z bólu. Ale żyje, jestem zdrowa, dostałam drugie życie ))

    Ostatnia edycja: 06.06.2008 12:22:00
  • 27.06.2008 16:17:00

    Cieszę sie, że Ci się udało, interesuje mnie gdzie miałaś wykonywany zabieg. Szukam rozwiązań, jestem w podobnej sytuacji, sprawa dotyczy mojego męża...

    Ostatnia edycja: 27.06.2008 16:17:00
  • 27.06.2008 16:18:00

    Cieszę sie, że Ci się udało, interesuje mnie gdzie miałaś wykonywany zabieg. Szukam rozwiązań, jestem w podobnej sytuacji, sprawa dotyczy mojego męża...

    Ostatnia edycja: 27.06.2008 16:18:00
  • 29.06.2008 19:49:00

    Tętniak się nie wchłania chyba!.








    Ostatnia edycja: 29.06.2008 19:49:00
  • 17.08.2008 20:13:00

    Mój brat lat 29 tez miał tetniaka który pekł przeszedł operacje po 4dniach został wybudzony i było wszystko ok,rozmawialiśmy z nim poznawał wszystkich i ruchowo bylo tez dobrze ruszał wszystkimi konczynami


    ale nastepnego dnia gdy przyjechalismy do niego był uspany lekarze stwierdzili że musieli go uspać i podloczyć do respiratora bo miał problemy z odychaniem,i tak mijały tygodnie i miesiące.Gdy się pytaliśmy co i jak to mowili że wszystko jest dobrze i tak sie obudził po 3-miesiącach z zanikiem mieśni choć wczesnie prosilismy lekarzy o rechabilitacje tą bierna nie zgodzili sie .Najważniejsze bylo to ze niemiał powiklań (wodogłowia )tak jak mowili lekaże bardzo z tego sie cieszylismy do czasu gdy lekarze podjeli decyzje że trzeba załozyc zastawke bo jak stwirdzili ze plyn rdzeniowy zadużo produkuje płynu do muzgu potem tą zastawke wymieniali kilka raz aż w koncu zrobił sie ropień zapalny wygladalo to jak wielka narośl na glowie zamiast to operowac znowu czekali aż w koncu zdecydowali sie to paskuctwo usunac mielismy nadzieje ze potym brat skonczy swoje cierpienia i wszystko bedzie na dobrej drodze.Po okresie 6miesiecy w końcu brat został przeniesiony do innego szpitala bo jak stwierdzili lekarze to co mogli to zrobili .A został przeniesiony do szpitala dla przewlekle chorych


    i leżał tam z osobami w pokoju cięzko chorymi którzy jednego dnia byli a drugiego juz św.Piotr zabierał dzieki determinacji rodzicow w koncu zabralismy go do domu i wkoncu dochodzi do siebie,nauczył sie jesc samodzielnie,powoli rozmawia z nia nadzień jest coraz lepiej


    TAKA MALA anegdotka pozbyli sie go do tego drugie szpitala bo niechcieli zatajic ze zarazili go sepsa,gronkowcem,grzybem a ten szpital byl w likwidacji i przenosili wszystkich ktorzy mieli ostatnie dni


    WIĘC WARTO WALCZYĆ O BLISKICH

    Ostatnia edycja: 17.08.2008 20:13:00
  • 17.08.2008 20:14:00

    Mój brat lat 29 tez miał tetniaka który pekł przeszedł operacje po 4dniach został wybudzony i było wszystko ok,rozmawialiśmy z nim poznawał wszystkich i ruchowo bylo tez dobrze ruszał wszystkimi konczynami


    ale nastepnego dnia gdy przyjechalismy do niego był uspany lekarze stwierdzili że musieli go uspać i podloczyć do respiratora bo miał problemy z odychaniem,i tak mijały tygodnie i miesiące.Gdy się pytaliśmy co i jak to mowili że wszystko jest dobrze i tak sie obudził po 3-miesiącach z zanikiem mieśni choć wczesnie prosilismy lekarzy o rechabilitacje tą bierna nie zgodzili sie .Najważniejsze bylo to ze niemiał powiklań (wodogłowia )tak jak mowili lekaże bardzo z tego sie cieszylismy do czasu gdy lekarze podjeli decyzje że trzeba załozyc zastawke bo jak stwirdzili ze plyn rdzeniowy zadużo produkuje płynu do muzgu potem tą zastawke wymieniali kilka raz aż w koncu zrobił sie ropień zapalny wygladalo to jak wielka narośl na glowie zamiast to operowac znowu czekali aż w koncu zdecydowali sie to paskuctwo usunac mielismy nadzieje ze potym brat skonczy swoje cierpienia i wszystko bedzie na dobrej drodze.Po okresie 6miesiecy w końcu brat został przeniesiony do innego szpitala bo jak stwierdzili lekarze to co mogli to zrobili .A został przeniesiony do szpitala dla przewlekle chorych


    i leżał tam z osobami w pokoju cięzko chorymi którzy jednego dnia byli a drugiego juz św.Piotr zabierał dzieki determinacji rodzicow w koncu zabralismy go do domu i wkoncu dochodzi do siebie,nauczył sie jesc samodzielnie,powoli rozmawia z nia nadzień jest coraz lepiej


    TAKA MALA anegdotka pozbyli sie go do tego drugie szpitala bo niechcieli zatajic ze zarazili go sepsa,gronkowcem,grzybem a ten szpital byl w likwidacji i przenosili wszystkich ktorzy mieli ostatnie dni


    WIĘC WARTO WALCZYĆ O BLISKICH

    Ostatnia edycja: 17.08.2008 20:14:00
  • Początkująca
    Zalogowani użytkownicy mają możliwość budowania własnego statusu na forach grupy Medforum.
    Po napisaniu odpowiedniej ilości postów przy avatarze pojawi się odpowiedni status.
      Początkujący/ca - mniej niż 100 postów
      Wtajemniczony/na - pomiędzy 101 a 300 postów
      Forumowicz/ka - pomiędzy 301 a 1200 postów
      Komentator/ka - pomiędzy 1201 a 3600 postów
      Lider/ka opinii - pomiędzy 3601 a 6000 postów
      VIP - więcej niż 6001 postów
    22.08.2008 22:53:00

    ponad ol roku temu moj tata stracil przytomnosc.mial udar albo tetniaka(lekarze sami nie wiedza)obudzil sie po prawie po dwoch miesiacach.nie potrafil nic.ani jesc siedzie wstac.nic.....lekarze okreslali stan jako krytyczny.zabralismy tate do domu.nauczylismy jesc,siedziec,zaczal mowic dzieki tabletkom na mowe.tata nie chce cwiczyc,jest tak zalamany,za nawet przycholog nie pomogl.jest nerwowy,wyzywa nas,czesto nie dopuszcza do siebie,nie chce pomocy,z oddzialu rehabilitacji zostal wyrzucony.(lekar stwierdzil ze takiego pacjenta nie mial).mysle ze moglby chodzic jesli by chcial i cwiczyl.czy ktos spotkal sie z podobnym przypadkiem??

    Ostatnia edycja: 22.08.2008 22:53:00

    marta

  • 26.08.2008 20:13:00

    mój mąż 1,5 roku temu w wieku 27 lat przeszedł opercję zaklipsowania sączącego się tętniaka, podczas operacji tętniak pękł. Skutkiem tego było wiele powikłań, wszystkie możliwe jakie mogły go spotkać, udar, wodogłowie, zapalenie opon mózgowych (zarażono go gronkowcem w szpitalu). 3 długie m-ce walczył o życie, przewożony z oddziału do oddziału, co tylko pogarszało jego stan, ale nie dał się i wygrał, żyje. Po wyjściu ze szpitala trafił do domu, miał niedowład prawostronny ale po kilku miesiącach odzyskał sprawność fizyczną, największy problem to myślenie.


    Ma afazję, wymaga rehabilitacji logopedycznej, przez prawie rok walczyłam o to by go przekonać że potrzebuje pomocy, zaczynaliśmy wiele terapii z których poprostu uciekał, zapierał się że nie. Zaczełam sama z nim pracować, pomału przekonywał się że ma problem z mową, docierało do niego że jest chory. Teraz jest już coraz lepiej, z miesiąca na miesiąc radzi sobie coraz lepiej, pracuje z logopedą, walczy ze swoimi trudnościami. Mam wrażenie że jakby się przebudził, zajeło mu to rok, ale nie walczę już sama o niego tylko razem z nim.


    Kinga.


    Ostatnia edycja: 26.08.2008 20:13:00

Zobacz inne dyskusje

  • kotlet2290
    WitamPół roku temu moja babcia miała udar mózgu ma niedowład...
  • mserbinowicz
    Witam, poszukuję programu do prowadzenia gabinetu lekarskiego, czy ktoś...
  • mycha78
    Witam wszystkich.Moim problemem jest wielopoziomowa dyskopatia szyjna C4-C7 ze stenozą...
  • Wątek: MOVALIS
    lekarz neurolog zalecił mi przyjmowanie MOVALIS w zastrzykach. Dostałam 9...
  • Polecamy

    http://static2.medforum.pl/cache/logos/cwiczenia_fitness_ojoimages_11ch0047rf.jpg_cr-W300H200.jpgFot. ojoimagesStwardnienie rozsiane a wszelkie...
    Stwardnienie rozsiane należy do chorób trwających przez...
    Twoja sugestia