Witam.
Proszę o poradę. Moja mama 2 tygodnie temu trafiła do szpitala, zdrowa kobieta 54 lata. (środa, 9 marca 2011), z powodu nagłego, silnego bólu brzucha. Lekarze przez 2 dni nie zrobili jej nawet USG, mama była przytomna i miała być obserwowana natomiast otrzymywała tylko leki przeciwbólowe, lekarze nie udzielili jej także informacji na temat podawanych leków mówiąc że nic jej nie jest... Rodzinie natomiast powiedzieli że wszystkie badania były zrobione i że nic tam nie ma...
Po 2 dniach okazało się że jej stan się bardzo pogarsza, trafiła natychmiast do innego szpitala gdzie przyjęli ją już w stanie ciężkim i zakwalifikowano do usunięcia kamienia w nerce (który został rzekomo znaleziony w pierwszym szpitalu). Okazało się że badanie z pierwszego szpitala było błędne i żadnego kamienia nie było. Po godzinie od pierwszej operacji mama trafiła znów na stół operacyjny i konieczne było usunięcie nerki. Niestety. Okazało się że mama ma urosepse i wstrząs septyczny. Jeszcze w dniu po operacji zaintubowana ale przytomna "rozmawiała" z nami komunikując się ruchami głowy. Następne dni była już w pół narkozie pod lekami uspokajającymi, dopaminą etc. Po operacji Mama otrzymała też Xigris (zmodyfikowane ludzkie białko). Po tygodniu, mimo saturacji na poziomie 98, braku reakcji drugiej nerki i powolnego zmniejszania tlenu (celem pobudzenia układu oddechowego) - mama miała rozległy wylew krwi do mózgu.
Aktualnie lekarze odstawiają leki, pozostawili tylko dopaminę i czekają na ustanie pracy serca (21 marca 2011). Lekarze nie dają jej żadnych szans. Proszę o odpowiedź czy ktoś z Was ma jakikolwiek pomysł czy można jeszcze zrobić cokolwiek dla niej?
Nadmieniam że źrenice mamy są bez reakcji a wylew ponoć rozległy. Nie badają pnia mózgu gdyż mama nie kwalifikuje się na dawcę organów. Proszę o poradę!


















