Serwisy Medforum

Reklama

Forum: Neurologia - forum dla rodziny i pacjenta

(4)

Neurologia. Forum dla rodziny i pacjenta

Temat: Przepuklina kręgosłupa lędźwiowego - rehabilitacja, ćwiczenia (29)

  • Początkujący
    Zalogowani użytkownicy mają możliwość budowania własnego statusu na forach grupy Medforum.
    Po napisaniu odpowiedniej ilości postów przy avatarze pojawi się odpowiedni status.
      Początkujący/ca - mniej niż 100 postów
      Wtajemniczony/na - pomiędzy 101 a 300 postów
      Forumowicz/ka - pomiędzy 301 a 1200 postów
      Komentator/ka - pomiędzy 1201 a 3600 postów
      Lider/ka opinii - pomiędzy 3601 a 6000 postów
      VIP - więcej niż 6001 postów
    17-05-2011 13:06:21

    Witam i proszę o radę!
    Problemy z kręgosłupem mam od kilkunastu lat: powtarzające się bóle w okolicy krzyżowej, osłabienie lewej nogi, ale dawałem sobie z nimi jakoś radę. W lutym - po "głupim" pośliznięciu się w trakcie odśnieżania - pojawiła się uporczywa rwa kulszowa, którą leczyłem przez ponad miesiąc farmakologicznie (bez rezultatów), potem dwa tygodnie w szpitalu na oddziale neurologicznym (bardzo mała skuteczność jeśli chodzi o ból). W trakcie pobytu zrobiono mi rezonans, oto jego pełny opis:
    Obniżenie sygnału z krążków międzykręgowych L4-S1. Sygnał pozostałych krążków międzykręgowych zachowany prawidłowo. Na poziomie L4-5 obecna pośrodkowo-pośrednia obustronna protruzja krążka międzykręgowego z wpuklaniem się w obręb kanału kręgowego na głębokość ok. 5 mm i modelującą przednią ścianę worka oponowego z modelowaniem korzenia nerwu L5 po stronie prawej i przyleganiem korzenia nerwu L5 po stronie lewej. Na poziomie L5-S1 rozległa pośrodkowo-pośrednia lewostronna ekstruzja krążka międzykręgowego wpuklająca się w obręb kanału kręgowego na głębokość pośrodkowo ok. 5mm, lewobocznie ok. 10mm, modelująca przednio-lewoboczną ścianę worka oponowego na długości 13 mm oraz uciskająca na korzeń lewego nerwu rdzeniowego S1. Cech stenozy kanału kręgowego w odcinku lędźwiowym nie uwidoczniono. Stożek końcowy rdzenia kręgowego bez zmian ogniskowych bez cech ucisku. Przykręgosłupowo w odcinku lędźwiowym zmian patologicznych nie uwidoczniono.
    Po szpitalu dostałem skierowanie do poradni neurochirurgicznej. Konsultowałem się z najlepszym neurochirurgiem w regionie, który stwierdził, że bezwzględnych wskazań do operacji jeszcze nie ma i kazał się rehabilitować. Korzystałem już z zabiegów fizjoterapii (m.in. solux, diodynamik, laser, trabert), które przyniosły mi bardzo małą ulgę, a obecnie jeżdżę na zabiegi chiropraktyczne. Zmianę na lepsze poczułem po czwartym zabiegu (mam mieć ich 10) - praktycznie brak bólu przy leżeniu i siedzeniu, dużo prostsza sylwetka, mniejsze skurcze i napięcia mięśni. Po piątym zabiegu zalecono mi też różnego rodzaju ćwiczenia i tu zaczęły się schody, bo po jednokrotnym ich wykonaniu cała poprawa cofnęła się - nie mogę siedzieć, leżenie sprawia mi ból, nie dam rady wyprostować sylwetki, noga dokucza dużo mocniej.
    Stąd moje pytania:
    - słyszałem, że podstawą rehabilitacji są ćwiczenia w domu, ale ja po nich czuję się dużo gorzej - czy to normalne na początku, może tylko ćwiczenia mam źle dobrane, a może po prostu zmiany są tak duże, że ćwiczenia tylko zwiększają ból;
    - jakie inne metody rehabilitacji polecacie w moim przypadku?
    - czy należy powtórzyć fizykoterapię, bo słyszałem, że konieczne jest kilkakrotne korzystanie - jeśli tak, to na co się zdecydować
    - czy w moim przypadku pomocny byłby McKenzie, czy może już na niego za późno?
    - a może uważacie, że za późno już na cokolwiek i trzeba się operować?
    Dziękuję z góry za pomoc

  • 06-07-2012 16:34:19

    witam, miałem dokladnie to samo, coz ciezka praca w młodości, potem wiele lat za kierownica tira, ale skorzystałem z leczenia doktora zawiślaka, zastrzyki z kwasu w kręgosłup, koszt 600 zl, i narazie, jest duża poprawa

  • 24-04-2013 20:06:02

    Dzień dobry,

    Swoje pytanie kieruję do osób będących już po operacji (zabiegu) usunięcia przepukliny krążka międzykręgowego w kręgosłupie lędźwiowym.

    Cierpię na to schorzenie właśnie od około 4 lat, a obecnie mam 23 lata. Rwanie, bóle i ciągnięcia kończyć dolnych odebrały mi radość życia...czasem podczas chodzenia uginają mi się zwyczajnie nogi. Dopiero teraz rezonans wykrył u mnie tę dolegliwość bo wcześniej bagatelizowałam problem.

    Neurochirurg dał mi 5 miesięcy na "doleczenie się" fizykoterapią, basenem, ćwiczeniami, rehabilitacją; jeśli to nie pomoże - warunkowa operacja. We Wrocławiu u dr Tomasiewicza.
    Byłaby to pierwsza w moim życiu operacja i jestem nią przerażona...śni mi się po nocach.. w momentach kiedy w ogóle śpię, bo przez rwania moje noce są od kilku lat nieprzespane.

    Z kolei mój fizjoterapeuta (naprawdę dobry) twierdzi, żeby nie robić zabiegu po potem okazuje się że trzeba operować po raz drugi...trzeci...a po operacji nie podejmie się już leczenia mnie bo to zbyt ryzykowne dla niego. Twierdzi, że "jest duża szansa" na to że przestanie mnie uciskać na nerwy. Ale kiedy to nastąpi? Nikt nie wie... A ja cierpię i cierpię, a przy tym moja rodzina przeze mnie.

    Niestety nic nie pomaga na moje dolegliwości, a teraz jestem między młotem a kowadłem, nie wiem co robić. Czy słuchać neurochirurga czy fizjoterapeuty... Chciałabym z jednej strony normalnie żyć, w końcu się uśmiechnąć po tylu latach, a z drugiej strony boję się jeszcze większych dolegliwości po zabiegu Warunkowy zabieg mam wyznaczony na 28 września tego roku.

    Bardzo proszę te osoby, które niedawno albo dawno miały taki zabieg, żeby opisały mi jak on wygląda, w jaki sposób zdecydowały się na niego i jak teraz wygląda wasze życie, po operacji?

  • 28-04-2013 19:04:51

    Mam nieco więcej lat niż Ty, ale podobne dolegliwości co Ty i to już od lat szkolnych (ból w okolicy lędźwiowej po lewej stronie promieniujący w dół lub w górę oraz ból kręgosłupa szyjnego i głowy). W ubiegłym roku rezonans magnetyczny wykazał przepuklinę lędźwiową L 4-5 oraz zmiany zwyrodnieniowe odcinka szyjnego. Rehabilitanci i neurolodzy zalecili mi zwiększyć ruch umiarkowany (chodzenie, pływanie), zmniejszyć wagę o 10 kg oraz brać leki przeciwbólowe jak długo tylko się da. Jeśli to nie pomoże to dopiero operacja. Podaje się oficjalnie skuteczność operacji w granicach 90%, ale faktycznie jest różnie. Poczytaj na forach i popytaj znajomych. Wielu osobom operacja pomogła,. Są tacy co nawet kilka operacji nie pomogło im. Wszyscy mówią, że to ostateczność.
    Ja czekam na kolejne wizyty u rehabilitanta (5 miesięcy), później u neurologa. Jak nie bedzie poprawy to zdecyduję się na operacje. Może przynajmniej nie będę ciagle odczuwał bólu i ograniczał się w codziennym życiu.

    To tyle co mogę Ci pomóc.
    Pozdrawiam.

  • 04-07-2013 12:24:28

    Witam. Operację miałem 27.05.13r, odcinek lędźwiwy L5S1. Niestety u mnie to trochę szybko się potoczyło- pierwszy ból pod koniec kwietnia, potem wizyty u neurologa. Aż w końcu doszło do porważnego ubytku siły mięśniowej w lewej stopie i do operacji w trybie pilnym. Po operacji ból wyraźnie się zmniejszyl do poziomu, który nie wymaga żadnego tramalu czy ketonalu więc uważam, że jest nieźle. Po drodze od operacji byłem na 2 weselach z normalą zabawą i tańcami. Siła w nodze powoli wraca, cały czas się rehabilituje (interdyn, laser, ultradżwięki i ćwiczenia) noga boli, ale podobno na wszystko trzeba czasu. Także jeśli o mnie chodzi opreacjia pozwoliła mu wrócić do normalnego życia, tzn maratonów raczej nie będe biegał tak jak było do tej pory, ale mogę za to normalnie na spacer z rodziną iść, popływać. Dla mieszkających w Toruniu polecam dra Tafelskiego ze szpitala na Batorego.

  • 05-09-2013 11:38:13

    witam wszystkich
    przeszłam operację przepukliny w listopadzie będzie mijać rok.Każdy mówi,że operacja to ostateczność,ale jezeli dokucza ci potworny ból,a rehabilitacja nie przynosi rezultatów to nie ma się nad czym zastanawiać.Ja nie zastanawiałam się długo bardzo mnie bolało nic mi nie pomagało,miałam dosyć wszystkiego,ciągle beczałam,bo już nie wytrzymywałam,a jeszcze miałam w domu półrocznego synka,którym musiałam się zająć.Pewnie gdyby nie moje dzieci,to zwlekałabym do tej pory,ale to dla nich chciałam normalnie funkcjonować,nie zakładałam,że może się nie udać wierzyłam i modliłam się do boga,żeby mi pomógł.Na pewno dużo zawdzięczam wstawiennictwu Jana Pawła II i oczywiście ogromnej pracy neurochirurga Pawła Lisa z Konstancina Jeziornej.Już następnego dnia po operacji wstałam na równe nogi i nic nie czułam,żadnego bólu nogi i kręgosłupa i tak jest do dnia dzisiejszego.

  • 17-09-2013 21:51:30

    Operacja nie jest niczym strasznym, narkoza pełna a później pobudka i dwa dni w szpitalnym łóżku na plecach, pierwsza noc po wybudzeniu najgorsza, niewygodnie jest jak cholera ale da się wytrzymać, dają leki przeciwbólowe więc nie ma strachu. Taka maligna po operacyjna. Dobrze jest zaopatrzyć się w chusteczki do mycia i dużą ilość wody w małych butelkach bo dużej się nie podniesie a jeśli nawet to trudno się napić. Po dwóch dniach, a nawet następnego stawiają na nogi. Każą kupować pas ortopedyczny ale bez przesady, zaufajmy sile własnych mięśni i ćwiczmy je, lepiej bez pasa się obejść.

    Po operacji 6 tygodni bez siedzenia, jest jednak sporo czynności z których sobie nie zdajemy sprawy właśnie w tej pozycji. Nie można się schylać, niczego nosić specjalnie, dwa tygodnie ze szwami w plecach, wkłuwanie zastrzyków przeciwzakrzepowych w brzuch, zmiany opatrunku co dwa dni. W ciągu tych 6 tygodni można tylko chodzić i leżeć, stać nie za długo, z dnia na dzień coraz dłużej. W życiu tyle nie stałam i nie leżałam co podczas tej fazy leczenia.
    Spore utrudnienia i dużo wyrzeczeń ale też lekcja pokory i refleksja nad sobą bo w końcu sami to sobie fundujemy w większości przypadków. Po 6 tygodniach nagroda, można usiąść i usłyszeć o skierowaniu na fizykoterapię żeby prawidłowo zagoiły się tkanki. Dość koszmarna i pracochłonna sprawa, także operacja to naprawdę pikuś w porównaniu do tego co czeka dotkniętych tym koszmarem po zabiegu.
    Jednakże to i tak lepsze niż bóle, niedowłady i jeszcze inne przepuklinowe przykre niespodzianki. Nie można zaniedbać, jak na rezonansie wyjdzie, że to duże i jest mowa o końskim ogonie, na który to wchodzi to trzeba operować. Jak jeszcze jest w miarę to jak najszybciej na rehabilitację, może się wchłonąć jak nad tym się pracuje ale wytrwale i dość długo, najmniej dwa razy w tygodniu. Oczywiście trzeba się przygotować, że z portfela wyjeżdża sporo kasy, no chyba że się ma znajome i pomocne osoby w służbie zdrowia.

  • 04-11-2013 23:32:15
    bartek22 2011-05-17 13:06:21 Witam i proszę o radę!
    Problemy z kręgosłupem mam od kilkunastu lat: powtarzające się bóle w okolicy krzyżowej, osłabienie lewej nogi, ale dawałem sobie z nimi jakoś radę. W lutym - po "głupim" pośliznięciu się w trakcie odśnieżania - pojawiła się uporczywa rwa kulszowa, którą leczyłem przez ponad miesiąc farmakologicznie (bez rezultatów), potem dwa tygodnie w szpitalu na oddziale neurologicznym (bardzo mała skuteczność jeśli chodzi o ból). W trakcie pobytu zrobiono mi rezonans, oto jego pełny opis:
    Obniżenie sygnału z krążków międzykręgowych L4-S1. Sygnał pozostałych krążków międzykręgowych zachowany prawidłowo. Na poziomie L4-5 obecna pośrodkowo-pośrednia obustronna protruzja krążka międzykręgowego z wpuklaniem się w obręb kanału kręgowego na głębokość ok. 5 mm i modelującą przednią ścianę worka oponowego z modelowaniem korzenia nerwu L5 po stronie prawej i przyleganiem korzenia nerwu L5 po stronie lewej. Na poziomie L5-S1 rozległa pośrodkowo-pośrednia lewostronna ekstruzja krążka międzykręgowego wpuklająca się w obręb kanału kręgowego na głębokość pośrodkowo ok. 5mm, lewobocznie ok. 10mm, modelująca przednio-lewoboczną ścianę worka oponowego na długości 13 mm oraz uciskająca na korzeń lewego nerwu rdzeniowego S1. Cech stenozy kanału kręgowego w odcinku lędźwiowym nie uwidoczniono. Stożek końcowy rdzenia kręgowego bez zmian ogniskowych bez cech ucisku. Przykręgosłupowo w odcinku lędźwiowym zmian patologicznych nie uwidoczniono.
    Po szpitalu dostałem skierowanie do poradni neurochirurgicznej. Konsultowałem się z najlepszym neurochirurgiem w regionie, który stwierdził, że bezwzględnych wskazań do operacji jeszcze nie ma i kazał się rehabilitować. Korzystałem już z zabiegów fizjoterapii (m.in. solux, diodynamik, laser, trabert), które przyniosły mi bardzo małą ulgę, a obecnie jeżdżę na zabiegi chiropraktyczne. Zmianę na lepsze poczułem po czwartym zabiegu (mam mieć ich 10) - praktycznie brak bólu przy leżeniu i siedzeniu, dużo prostsza sylwetka, mniejsze skurcze i napięcia mięśni. Po piątym zabiegu zalecono mi też różnego rodzaju ćwiczenia i tu zaczęły się schody, bo po jednokrotnym ich wykonaniu cała poprawa cofnęła się - nie mogę siedzieć, leżenie sprawia mi ból, nie dam rady wyprostować sylwetki, noga dokucza dużo mocniej.
    Stąd moje pytania:
    - słyszałem, że podstawą rehabilitacji są ćwiczenia w domu, ale ja po nich czuję się dużo gorzej - czy to normalne na początku, może tylko ćwiczenia mam źle dobrane, a może po prostu zmiany są tak duże, że ćwiczenia tylko zwiększają ból;
    - jakie inne metody rehabilitacji polecacie w moim przypadku?
    - czy należy powtórzyć fizykoterapię, bo słyszałem, że konieczne jest kilkakrotne korzystanie - jeśli tak, to na co się zdecydować
    - czy w moim przypadku pomocny byłby McKenzie, czy może już na niego za późno?
    - a może uważacie, że za późno już na cokolwiek i trzeba się operować?
    Dziękuję z góry za pomoc
  • 04-11-2013 23:34:09

    Udaj się do osteopaty np we Wrocławiu do MULARCZYKA

  • 02-12-2013 19:34:57

    Zawsze rehabilitacja, chyba że problemy dotyczą dysku S4. Każdy dokształcony lekarz i rehabilitant wie, jak rozpoznać bez zdjęcia, który nerw jest uciśnięty. Wyuczenie się dobrej stabilizacji we wszystkich pozycjach i prawidłowego sposobu poruszania się jest drogą do sukcesu - życia bez bólu. Ale to praca długa, a nie rehabilitacja 2-tygodniowa. To ćwiczenia powtarzane wielokrotnie. Zanim się zdecydujecie na operację, znajdźcie dobrego rehabilitanta, z doświadczeniem i oddajcie się w jego ręce. Mnie chcieli operować 20 lat temu - ból ponad 6 miesięcy +++, nie dałam się. Dziś świetnie prosperuję i od lat nie pamiętam, że mnie coś tam tak strasznie bolało.

Zobacz inne dyskusje

  • yros
    Witam Państwa,Jeden z członków mojej rodziny cierpi na to schorzenie. Ja i...
  • WitamProszę o przeczytanie wyniku Tomografii Komputerowej mojego 9 miesięcznego...
  • demente
    Witam,choruję na padaczkę uogólnioną od kilku lat. Na moje...
  • Witam!Jestem studentką psychologii i zwracam się z ogromną prośbą do...
  • Polecamy

    http://static2.medforum.pl/cache/logos/kobieta_czerwona_twarz_chora_panthermedia_9538480_cr-W300H200.jpgFot. PantherstockPrzemijający atak niedokrwienny (TIA)
    Przemijający atak niedokrwienny (TIA, transistent ischaemic...
    Twoja sugestia